piątek, 25 maja 2012

Torba borba

teczka z dokumentami
serek wiejski
łyżeczka do serka wiejskiego
jogurt
chrupki
miks orzeszków
woda
picie w butelce z dzióbkiem
dwa komplety kluczy
kluczyki od samochodu
sweter
siatka płócienna
chusteczki higieniczne
20 złotych luzem
książka
gazeta dzisiejsza
kapcie dziecka
skarpetki
kosmetyczka z plastrami i wodą utlenioną
pusta siatka jednorazowa
pielucha flanelowa
dwie pieluchy jednorazowe
zwilżone chusteczki
nożyczki
pasta do zębów
okruchy
stare bilety ztm

To dziś
Torebek jest kilka, co jakiś czas cały bałagan przerzucany jest z jednej do drugiej a potem do plecaka. Potem znów do torebki. W przypadku niepewnej pogody należy dodać parasolkę lub kurtki przeciwdeszczowe.
Czasem któreś dziecko się dobierze i wywali zawartość na podłogę a okruchy zacznie zjadać niczym kurka (młodsze). Czasem znajdzie stary papierek po batoniku i zacznie wnikać (a co jadłaś, mamo - starsze). Czasem kilka torebek siedzi na krześle, przez co domownicy nie mają gdzie usiąść. A czasem żadna nie pasuje do ubrania i wtedy szybko trzeba grzebać w szafach w poszukiwaniu pasującej.

Torebko, torebko, tyle razy Cię prosiłam, żebyś zamieniła się w taką, jaką miała Hermiona z Harrego Pottera a Ty nic.

A może Wy wiecie, gdzie można zdobyć torebkę, która jest malusieńka i poręczna a zmieści się w niej pół domu?

A o torebce Magdy przeczytacie tu:
http://bajanama.blogspot.com/2010/10/z-torby-matki-pracujacej.html

Kto da węcej?

wtorek, 22 maja 2012

Dziadu i Baba (nie mylić z dziadkami)

Matka otrzymała zalecenie wykonania badań synowi przed udaniem się do specjalisty. Myśli więc: same badania, nie będę go ze sobą ciągać, zabiorę historię choroby, Nową (bo nie ma z nią co zrobić) i pójdę.
Jak wymyśliła - tak zrobiła.
A na miejscu
- Pani do mnie? - zapytał osobnik w białym fartuchu
Pewnie tak,pomyślała matka ale pewności nie miała, gdyż człowieka na oczy pierwszy raz widziała a on się nie był przedstawił.
- No, ja w sprawie syna do lekarza chciałam...
- A gdzie syn?
- Nie ma, bo ja tylko...
- Nie ma dziecka, nie może być badania, pre pani - oznajmił ten w białym
-O?
- No jak to sobie pani wyobraża?
-Ale ja tylko skierowanie na badania chciałam i...
- No ale ja nie wydam żadnych skierowań kiedy dziecka nie ma
- Ale całą historię choroby mam i wszystko panu powiem...
- Ale ja tak nie mogę - podniósł głos ten w białym - TAKIE SĄ PRZEPISY!
-No ale gdzie te przepisy, proszę mi pokazać
- Jak tak, to pani MUSI z kierownikiem przychodni rozmawiać
Ojoj, nic dziadku nie muszę - pomyślała sobie wtedy ona
I dalej swoje:
- Ja mam wszystkie dokumenty więc panu opowiem,po co dziecko, skoro jego choroby nie widać i tak?
- PRE PANI, JA MUSZĘ DZIECKO ZBADAĆ, NIE ROZUMIE PANI?
No nie bardzo, pomyślała ona
- Proszę na mnie nie krzyczeć - broniła się ona - nie rozumiem dlaczego tak jest.
- Mówię to pani a pani dalej swoje! Dziecko musi być i już. A poza tym każda placówka sama powinna, pre pani, badania wykonywać
- Ale ja tu abonament mam...
- Abonament czy nie - dziecko ma być a badań nie będzie - powiedział ten w białym i poszedł
I to by było na tyle
Ochłonęła, wyszła i udała się w kierunku szmateksu
- Z wózkiem tu nie wolno! - zawołała baba u drzwi
- ?
- Nie wolno, bo wjeżdżają i to obrywają
-?
- I oberwane jest
Ciekawe swoją drogą co to jest owo tajemnicze to
- A jak wjadę i nie oberwę? - zapytała ona
- Nie wolno! Skoro nikomu nie wolno to i pani też nie!
To se sama, babo, szperaj w ciuchach z dzieckiem na ręku - pomyślała ona i wyszła ze sklepu.
I to bybyło na tyle.
Wnioski: strzeż się matko lekarzy w prywatnych przychodniach i sprzedawczyń w szmateksach.
Oraz wszystkich innych niemiłych ludzi na swojej drodze.


środa, 16 maja 2012

Piorunochron

W sobotę rodzice muszą główkować,jakie by tu atrakcje zapewnić potomstwu, aby z nudów nie chodziło po ścianach. Najlepiej zaplanować zawczasu. Co jednak, jeśli się nie zaplanuje?
Zależy. Czasem dziecko sobie samo atrakcje wymyśla.Wówczas rodzic cieszy się, bo nie musi animować zabaw i ma szansę na pół godziny względnego spokoju. A potem...


Radio powiedziało, że będą burze.
- O, mamo, burza będzie, wiesz? Tak pan powiedział.
- Acha,słyszałam
- To wiesz, mamo, zrobię PIORUNOCHRON
-O!
-Tak, mamo.Poproszę o włóczkę
(co za słownictwo)
Matka dała włóczkę w nadziei, że nie będzie zmuszona do asystowana przy montoaniu piorunochronu.


No i się zaczęło. Kłębek włóczki byłdługi. I był wszędzie. Przepraszam, to już nie była włóczka, to był piorunochron.
Piorunochron ciągnął się od pokoju do kuchni, a potem do drugigo pokoju,oplatał suszarkę na ubrania i nogi od stołu, i krzesła, i drzwi wejściowe, i stolik w pokoju dzieci, i wszystko, wokół czego dał się zawinąć.

Pomału zaczął budzić irytację dorosłych,kiedy to nie mogli się swobodnie wydostać z pomieszczeń.
- No to wychodź mamo na czworaka, jak Nowa - sugerował Śzalony Konstruktor
- O nie, w życiu - zaprotestowałamatka
Inżynier upierał się, żeby konstrukcję pozostawić do "po burzy" czyli nie wiadomo do kiedy, bo na burzę się nie zbierało a ci dziwni dorośli nie chcieli się na to zgodzić. Dziwni jacyś, a jak piorun strzeli to co?
Ostatecznie, zaczęła się zabawa w odmontowywanie piorunochronu.
Zajęła więcej czasu niż jego montowanie, wygenerowała mnóstwo krzyków (nieletni) i niecenzuralnych słów wyszeptanych pod nosem (dorośli), nawoływań o pomoc i innych dziwnych sytuacji.
Tylko Nowa była zadowolona przez cały czas, czyli jakieś dwie godziny. I ze zwinnością kota przeciskała się przez plątaninę pomarańczowych nici, żeby je trafił jasny szlag!


I teraz wiecie, dobrze się zastanówcie, czy te pół godziny świętego spokoju jest warte późniejszych dwóch godzin walki i krzyków.


Z pozdrowieniami,
matka wariatka

czwartek, 3 maja 2012

Mamochodź

Mamochodź od czasu do czasu zastępowany jest tatochodziem i w największym natężeniu występuje w okolicach posiłków.
- Mamochodź do mojego pokoju - nawołuje dziecko
- Nie mogę bo jem
- MAmo, kiedy zjesz?
- Nie wiem,nie spieszy mi się
-Ale mamochodź do mojego pokoju, no mamochodź, pobawimy się
- Dobrze, ale pozwól mi najpierw zjeść, ty zjadłeś  i ja ci nie przeszkadzałam
-Tatochodź do mojego pokoju - zmienia kierunek natarcia potomstwo
-Nie teraz, jak zjem - odpowiada tatochodź
-Mamo,zjadłaś już? Co,mamochodź do mojego pokoju . Mamo, czy to już ostatnia kanapka, mamo? Czy nie będziesz więcej jadła?
Dopytuje dzieckochodź pierwszy, podczas gdy dzieckochodź drugi stoi na podłodze i próbuje tarmosić matkę za wszystko, co mu się w ręce napatoczy i domagając się kawałków żywności.
Dzieckochodź pierwszy próbuje wpakować się na kolana, mamochodź się opędza, podtrzymując jedną ręką dzieckochodź numer dwa  a drugą ręką próbując jeść.
I tak to trwa i trwa, od miesięcy, lat, wieków całych.
Jak to było zjeść w spokoju? Bez dzieckochodzi szarpiących za ubranie lub wrzucających za dekolt kawałków jedzenia? I domagających się picia, dokładki, zainteresowania, zabawy i chodźdomojegopokoju?
Wszystkiego naraz?
Jak to było jeść śniadanie czytając gazetę w sobotni poranek? Popijając kawę i rozmyślając czy wyjść z domu czy może wrócić do łóżka i zdrzemnąć się jeszcze godzinkę?
Jak to było, gdy okruchy nie spadały pod stół i nikt nie musiał ich po dwóch dniach znajdować i zjadać? Lub rozdeptywać?
Jak to było, gdy nikt nie szarpał, nie wciskał się na kolana podczas posiłków, nie wkładał małych rączek do talerza z makaronem w sosie szpinakowym,nie brudził się od stóp do głów i nie zmuszał do przerywania posiłku po to aby wykąpać dzieckochodzia młodszego w celu spłukania z niego resztek żywności?
I na koniec, jak to było jeść kanapki lub makaron w sosie przed telewizorem w pokoju?
A teraz,skoro dzieciom się zakazuje - to i samemu nie wolno, bo przykład dobry dawać należy?
Jak to było?
Czysto było!
I pewnie kiedyś znów będzie.
Oby!

wtorek, 17 kwietnia 2012

Agresywna/asertywna/uległa - test dla chętnych

Jechałaś autem wąską ulicą osiedlową a z naprzeciwka jechał samochód. Mijając się z tym samochodem - potrąciłaś go i zrobiła na jego lusterku rysę.
Co zrobiłaś? Jak zareagowałaś?
a/ zwiałaś
b/ nie zauważyłaś co zrobiła
c/ zauważyłaś lecz uznałaś, że to nie Twoja wina
d/ zauważyłaś lecz uznałaś, że trudno i że to nie Twój problem
e/ zawróciłaś i zwymyślałaś kierowcę od różnych, czy on ślepy czy jaki, że nie widział, że jadę
f/ zawróciłaś, zapytałaś grzecznie co zrobiłaś, przeprosiłaś, uśmiechnęłaś się i odjechałaś
g/ przeprosiłaś, upewniłaś się, że nie musisz bulić kasy i zawstydzona odjechałaś obwiniając się i plując sobie w brodę jaki to z Ciebie kiepski kierowca (kierownica?)
h/żadne z powyższych

Szłaś sobie chodnikiem pchając wózek dziecięcy z zawartością. Wtem zauważyłaś, że koleś skończył palić papierosa a niedopałek utopił w kałuży, choć kosz na śmieci miał w zasięgu ręki.
Co zrobiłaś? Jak zareagowałaś?
a/ coś pan zgubił - rzekłaś - po czym nie czekając na reakcję oddaliłaś się z miejsca zdarzenia
b/ co sobie wyobrażasz, buraku, kosza na śmieci nie widzisz? - wykrzyknęłaś - i nie czekając na reakcję, oddaliłaś się
c/ mamrocząc pod nosem słowa krytyki poszłaś w swoją stronę
d/ o, zobacz, dziecko - pouczyłaś potomstwo donośnym głosem - tak postępują tylko źli ludzie!
e/ żadne z powyższych

Szłaś sobie chodnikiem pchając wózek dziecięcy z zawartością. Nie dość, że chodnik krzywy, to jeszcze przejść nie sposób - wszędzie samochody poparkowane. Wszędzie! Pieszy to się może jeszcze gdzieś przeciśnie lecz pieszy + wózek - w żaden sposób.
Co zrobiłaś? Jak zareagowałaś?
a/ wyciągnęłaś telefon i zadzwoniłaś po straż miejską kategorycznie żądając zrobienia porządku
b/ demonstracyjnie przemaszerowałaś środkiem ulicy po czym zostałaś obtrąbiona przez przejeżdżajęce samochody
c/ bez słowa obeszłaś rząd blokujących przejście samochodów, nadrabiając drogi
d/ zwymyślałaś próbującego akurat zaparkować palanta od różnych
e/ żadne z powyższych

Bezskutecznie próbowałaś wcisnąć się do zapchanego pasażerami tramwaju.
Co zrobiłaś? Jak zareagowałaś?
a/ rozpłakałaś się z rozpaczy
b/ przeczekałaś 17 tramwajów, po czym pojechałaś osiemnastym, w miarę pustym
c/ wkurzona na maksa zrezygnowałaś z podróży i zawróciłaś do domu
d/ stwierdziłaś, że MUSISZ wsiąść i popychając wózek wcisnęłaś się między stłoczoną ludzkość
e/ grzecznie acz stanowczo zakomunikowałaś, że z dala od drzwi jest mnóstwo miejsca i dlatego uprzejmie prosisz aby pasażerowie przesunęli się umożliwiając jej tym samym wejście do komunikacji
f/ żadne z powyższych

Szłaś parkową alejką z dzieckiem za rękę i drugim w wózku. Pies bez kagańca i bez smyczy podbiegł do Ciebie i zapragnął się zakolegować
Co zrobiłaś? Jak zareagowałaś?
a/ odszukałaś wzrokiem właściciela ,po czym powiedziałaś stanowczo acz uprzejmie "proszę założyć pieskowi smycz, bowiem nikt z mojej rodziny nie lubi kiedy nieznane nam psy zbliżają się do nas na ulicy"
b/ co ty sobie wyobrażasz, bucu, nie widzisz, że z dziećmi idę, jeszcze mi kundel kogoś pogryzie, wynocha mi stąd, gdzie smycz, gdzie kaganiec, mam wezwać straż miejską - naskoczyłaś na właściciela
c/ udając, że nic się nie dzieje odeszłaś szybkim krokiem
d/ żadne z powyższych

Z myślą o dziecku kupiłaś w osiedlowym sklepie jogurt, po wyjściu zorientowałaś się, że jest przeterminowany. Co zrobiłaś? Jak zareagowałaś?
a/ zignorowałaś datę ważności i zamiast nakarmić potomstwo, sama się pożywiłaś
b/ zawróciłaś do sklepu i grzecznym tonem powiedziałaś "przepraszam, ten jogurt jest przeterminowany, kupując nie zauważyłam, czy możemi go pani wymienić na inny?"
c/ wracasz i wydzierasz się na obsługę, że chcą ci otruć dziecko i że ich do sądu podasz i w gazecie opiszesz!
d/ żadne z powyższych

Stałaś z wózkiem na przystanku czekając na autobus ale przyjeżdżały tylko wysokopodłogowe.
Co zrobiłaś? Jak zareagowałaś?
a/ czekasz cierpliwie aż przyjedzie nieskopodłogowy
b/ nie czekasz tylko idziesz pieszo
c/ prosisz o pomoc we wniesieniu wózka osoby czekające razem z Tobą
d/ gapisz się bez słowa na pasażerów a Twój wzrok mówi "pomóżcie mi, do cholery!"
e/ żadne z powyższych.