Temat piaskownicy pojawia się co sezon, albowiem jak się okazuje, jest to bezwzględnie miejsce, w którym mozna nauczyć się więcej w ciagu kwadransa, niźli w ciągu dziesięciu lat z dala od niej.
Nie syp.
Oczywistą sprawą jest, że nikt z nas nie lubi gdy wysypuje mu się wprost na głowę wiadro pełne piasku. Lub choćby piasek z łopatki. Niektórzy wręcz w ogóle brzydzą się bebłania w piaskownicy, gdyż podejmując tę skondinąd ciekawą czynność ryzykuje się możliwość przyniesienia do domu dwóch kilogramów piasku za paznokciami oraz w butach. A niekiedy też w kieszeniach odzieży.
Tak więc z reguły rodzice (w większości jednak przypadków rodzicielki) okupują skraj piaskownicy i bacznie obserwują swój przybytek, od czasu do czasu wdając się jedynie w rozmówki towarzyskie. Częściej jednak skupiają się na utyskiwaniu na swoje pociechy, tudzież na zerkaniu z ukosa na stroje i kolor lakieru do paznokci matek - sąsiadek.
Fru! Piach z siłą wodospadu rozprysł się po piaskownicy, dzieciach, matkach i czym tam jeszcze.
- Juleńko, nie syp - uprzejmie prosi mamunia (paznokcie u stóp na czerwono)
Juleńka nie reaguje.
Po sekundzie - fru! piasek rozpryskuje się jak poprzednio.
- Juleńko, nie syp, bo pójdziemy do domu - grożą Czerwone Paznokcie
Fru
Scena powtarza się kilkanaście razy, przy czym ani za trzecim, ani za szóstym ani też za siedemnastym razem Juleńka nie zostaje ukarana w sposób przyobiecany przez Czerwone Paznokcie.
Przy czym grono z piaskownicy staje się coraz bardziej poirytowane. Najbardziej zaś syn Jednej Takiej.
- Mamo, ona na mnie sypie - skarży się, podczas gdy Jedna Taka otrzepuje go z piasku i próbuje wyłuskać ziarenka z jego włosów
Ostatecznie kara "idziemy do domu" zostaje uskuteczniona tak, że Juleńka zostaje zabrana z piaskownicy i musi się bawić obok niej. I nie może obsypywać reszty ludzkości.
Według jednej takiej to się nazywa konsekwencja.
Nie siadaj.
To nic, że na dworze upał nie do zniesienia. Że Jedna Taka prawie się rozpuszcza. To nic, że dziecko Jednej Takiej pływa prawie w piaskownicy, w dodatku na bosaka. Kto wie, czy piasku mu się nawet za gatki nie nasypało.
- Amelko, nie siadaj - napomina mamunia z paznokciami na różowo, z odpryskami.
Amelka grzecznie przykuca. Dodajmy, że Amelka ma na sobie długie i grube spodenki a do tego pod nimi pieluszkę.
Może jednak nie chodzi o przeziębienie lecz o fakt, że piasek może poparzyć? Jak myślicie?
Zachowuj się!!!
-Chłopczyku, mogę z tobą posypać do wiaderka - dopytuje syna Jednej Takiej chłopczyk.
- Nie, nie - odpowiada syn, wyrywając wiaderko
Zwróćmy uwagę, że ani łopatka ani wiaderko nie należy do syna Jednej Takiej, gdyż początkowo nie mieli w planach przystanku na placu zabaw.
Ej, ej, chłopcy, razem wrzucajcie piasek do wiaderka - próbuje załagaodzić spór Jedna Taka
- Wojtek, co robisz?!!!!??? - słychac jednocześnie. Do piaskownicy zbliża się Wielki Człowiek. Jedna taka domyśla się, że to pewnie tatuś Wojtusia. - Wychodź, idziemy!
Wojtek natychmiast zamyka się w sobie i karnie opuszcza teren.
Jedna Taka myśli sobie, że na widok pokrzykującego na nią Wielkiego Człowieka zrobiłaby to samo.
Podziel się.
Wbrew zasadom promowanym przez supernianię nagminne jest przymuszanie dzieci do dzielenia się łopatkami, wiaderkami i foremkami.
Bo przecież trzeba się dzielić, nie?
Tak więc drodzy Czytelnicy, jeśli kiedykolwiek przyjdzie Wam spędzić choć chwilę w piaskownicy, pamiętajcie o tych czterech regułach. Możecie wówczas liczyć, że Was ktoś w blogu opisze.
W piaskownicy można też spotkać dzieci takich rodziców, co to wiedzą, że dziecko, podobnie jak dorosły, ma prawo dysponowania swoim majątkiem według własnego uznania.
OdpowiedzUsuń