Wieczorny rytuał z grubsza zawsze wygląda tak samo, różni się jedynie bajeczką oglądaną na dobranoc.
Od dłuższego czasu kultową bajeczką było "Stacyjkowo".
Aż tu nagle któregoś wieczora.... akurat tego wieczora, gdy ojca nie było w domu a matka była bardzo ale to bardzo zmęczona i marzyła tylko o tym, by czym prędzej ułożyć dziecko do snu i samej także legnąć i obudzić się za dwa tygodnie....
Aż tu nagle dziecko oznajmiło w połowie odcinka: "chcę inną bajeczkę! Tej nie! O Bobie na przykład".
Zdziwiona nieco matka przełączyła posłusznie na Boba.
"Nie tą! Inną o Bobie!" - zawołało dziecko.
Matka westchnęła i włączyła inną o Bobie.
"Nie, nie, nie!!!" wrzasnęło potomstwo. "Nie taką!!! Chcę o Tomku i o mące!!!"
W tym momencie matka zapragnęła wyłączyć te wszystkie głupie bajeczki i włączyć sobie samej jakiś durnowaty program po to, by tępo pogapić się w ekran a wybredne dziecko oddać na przechowanie ludziom, którzy w takich sytuacjach umieją być bardziej stanowczy.
Powstrzymała się jednak od barbarzyńskich odruchów i jak człowiekowi zaczęła tłumaczyć:
- włączę ci o Tomku, ale byle który odcinek, z tej prostej przyczyny, że nie wiem, który z odcinków opowiada o mące.
"Tak, o mące" - zgodził się syn.
Matka włączyła.
Traf chciał, że pierwsza z brzegu nie opowiadała o mące, żeby to szlag.
"Nieeeeeeeee, o mąąąąąąąąąąą-ceeeeeeeeeeeee" - wrzasnęło wrzeszczące i rozwydrzone potomstwo
- Synu...
"O mąąąą-ceeeeeeeee" - pertraktował bachor. - "Proooo-szęęęęę"
No nie.
O losie! Westchnęła matka i włączyła nachybił trafił kolejny odcinek.
O mamo! Jest! Udało się! Jeny, jak to możliwe!!!
O mące był drugi, a nie dwudziesty drugi!!!!!
Cudownie.
Dzieki temu udało się uniknąć większego nadszarpnięcia nadwyrężonych nerwów Okrutnej Macochy.
Wilk syty i owca cała.
Co będzie jutro - trudno powiedzieć.
Oby tylko dziecko nie zapragnęło oglądać bajeczek, których nie mamy w naszej kolekcji.
Dobranoc.
he, he, wytrwały synek - chciał o mące i było o mące. Matka potrafi wszystko :-))
OdpowiedzUsuńP.S. U Nas na tapecie "Stacyjkowo" ale o tej porze o której leci w MiniMini i Reksio: na komputerze lub komórce - w zależności od tego gdzie się znajdujemy w domu czy w samochodzie :-)))
Ale trzeba przyznać, że syn ogląda uważnie i potrafi wyłowić meritum bajki:-)
OdpowiedzUsuńo mące...dobre. Tylko wez ty matko domysl sie jaki tytul ma ta bajka? Znam ten bol. Moja N uwielbia świnke Peppe i np chce bajke w ktorej George placze... na szczescie on jest beksa i beczy w kazdym odcinku wiec nie trudno trafic :)albo jak tacie widac oczy- trudniej bylo domyslic sie :)
OdpowiedzUsuńAż sie szczerze usmiechnęlam czytając twojego posta o mące, skąd ja to znam... a znam z własnej autopsji i to codziennej ;-) tylko że ja mam to w wydaniu X dwa. czyli podówjne szczęście Mamusi ;-0 Jeden ma 2 i 4 miesiące drugi skończy 4 w listopadzie. Jako fani i tomka i Boba też często jestem zmuszona oglądać z nimi bajki by być w temacie ;-) Taka sama wojna jest o książeczki o zabawki i inne rózne cuda oczywiście wszystko pomnożeone razy dwa. Pozdrawiam serdecznie ciebie i Milusińskiego i będę wpadać na wizyty.
OdpowiedzUsuńUmiesz poprawić człowiekowi humor :D Ja na twoim miejscu byłbym bliski mordu :).
OdpowiedzUsuń