środa, 5 maja 2010

Bułka z dżemem

W jej wspaniałej, kolorowej książce kucharskiej z przepisami na dania jarskie, nabytej przed laty za ostatnie pieniądze, znajdują się tysiące przewspaniałych przepisów a oni dają jej dziecku w przedszkolu bułkę z dżemem na podwieczorek. Żeby chociaż ten dżem fruktozą słodzony był. A nie cukrem. Ale pewnie cukrzony. Może nawet Pani od menu nie ma pojęcia, że można słodzić czymś innym. Lub co gorsza nie słodzić w ogóle. Grzech, dzieciom słodkości odmawiać. To jak zabieranie dzieciństwa. Dzieciństwo musi być słodkie. 
I co z tym zrobić, zastanawia się ona?
Czy w każdym przedszkolu są dni, kiedy podaje się dzieciom kajzerkę z dżemem?
Ale co to za jedzenie, taki dżem? Co on daje? Oprócz cukru? To nie lepiej jakichś babeczek z otrębami napiec? Też można posłodzić. Fruktozą. O matko, o matko! Biadoli ona w myślach całe przedpołudnie. Jak tu wysłać dziecko do przedszkola, w którym dają do jedzenia dżem? 
Znalazła przedszkole bez dżemu. Na drugim końcu miasta. No nie. Chyba, żeby się przeprowadzili.
Teraz ona myśli, kogo by tu spytać co lepsze: nie posyłać do przedszkola z powodu menu, które jej nie odpowiada, czy też zignorować menu, bo to sprawa drugorzędna. No ale jaka znowu drugorzędna, jestes tym, co jesz, do cholery, zamartwia się ona dalej, tłukąc schabowego na obiad.
No właśnie - dotarło do niej - skoro tłuczesz schabowego, znaczy jesteś schabem. A skoro ty jesteś schabem, to dlaczego twoje dziecko nie miałoby być cukiereczkiem? Takim malutkim, słodziutkim?
Na tę myśl uśmiechnęła się pod wąsem. Konkretnie pod nosem. Jeszcze tego brakowało, żeby jej wąsik wyrósł. Trzebaby depilować. A to z dziesięc zeta, jak nic. Raz na tydzień. I tak sobie myślała, tłukąc te schabowe.
A potem jeszcze pomyślała, że do cholery, życie takie krótkie i może ona nigdy nie zdąży tych wszystkich dań ze swojej wegetariańskiej książki kucharskiej przygotować. I co wtedy?
Więc może zamiast schabowych zabrać się za robienie jarzynowego pilawu ze strony 141? Nie ma cebuli w domu. Ani też białego wina. Więc odpada. Może jutro.
O, albo chrupiące kulki z soczewicy. Jeszcze lepiej.
No ale to jutro.
A tymczasem ona przystąpi do konsumowana schabowych. I może wymyśli co robić.
A jak nie, to może jutro wymyśli.
Może podczas jedzenia kulek z soczewicy wpada się na jakieś genialne rozwiązania?
Kto to wie?
Jutro się okaże.

0 komentarze:

Prześlij komentarz