Jedna uczennica jest sumienna, odwala wszystkie zadane tematy, reportaże, dialogi oraz bajeczkę o Groszku (rewelacyjna, chcielibyście pewnie przeczytać, nie? To zapytam Autorki czy planuje ją gdzieś zamieścić, jeśli tak, przeczytajcie koniecznie).
Druga uczennica obija się twierdząc, że nie umie pisać na zawołanie a po wtóre nie potrafi zmyślać. Potrafi jedynie opisywać historie, które się wydarzyły.
No tak, tylko ostatecznie, jak długo można pisać o potomstwie? Zwłaszcza, jeśli nareszcie nadeszła ta Długo Wyczekiwana Chwila, gdy potomstwo z dziką radością (ku rozpaczy rodzica) udało się na większość dnia do przedszkola.
Swoją drogą Zrozpaczonej Matce Ze Złamanym Sercem nie mieści się wprost w głowie, że jej malutki synalek już taki dorosły, że do przedszkola uczęszcza. A przecież całkiem niedawno był jeszcze takim dzidziusiem w wózeczku i spacerowali sobie z matką tymi samymi ścieżkami, którymi teraz co rano pędzą spóźnieni do "pikola".
Ale zaraz, zaraz, Matko Udręczona! Czy aby przez ostatnie miesiące użerania się ze zbuntowanym dwulatkiem nie marzyłaś aby o tym, aby oddać go właśnie do takiego miejsca? No nie wypieraj się, przyznaj się szybciutko! Że chciałaś, żeby go nie było, bo to i w internecie w spokoju można posiedzieć, i obiadu nagotować i zakupy bezstresowo zrobić.
Chciałaś?
Chciałaś. No to masz. I nie marudź, nie biadol, tylko ciesz się wolnością, póki możesz.
O matko!
A to dopiero początek odcinania pępowiny. Może lepiej nie myśleć póki co o tym, co będzie dalej?
0 komentarze:
Prześlij komentarz