środa, 28 kwietnia 2010

Dzień bez dziecka?

Miało być tak: małżu z dzieckiem wyjeżdżają na weekend a matka wariatka w tym czasie obżera się pizzą (wiecie, Dieta Cud), ogląda telewizję, siedzi w kompie a w międzyczasie wyciera kurze. Słowem - odpoczywa.

Wyszło inaczej.

Nie wyjechali, za to zapadła decyzja by posłać Małego Terrorystę do przedszkola. Zamysł był taki, aby na czas nieokreślony posłać synalka do przedszkola do pory drzemki. Aby się przyzwyczaił. Oswoił. 

Hmm.

Po raz kolejny matka przekonała się, że robienie planów nie ma sensu. Przynajmniej wtedy, gdy ma się pod opieką małego chłopczyka.

Oczywiście zanim posłano Małego Chłopczyka do przedszkola, opowiedziano mu z detalami co będzie tam robił, że mama go zostawi ale niedługo wróci, że będą inne dzieci, że nie wolno popychać itp. itd...

- Nie wolno, nie wolno - przytakiwało dziecko.

A gdy nadszedł Wielki Dzień, dziecko z samego rana bombardowane informacjami, że do przedszkola, że pani, że inne dzieci, udawało, że nie słyszy tego, co się do niego mówi.

A potem?

Zostawione pod opieką pani, w towarzystwie innych dzieci, o bożym świecie zapomniało. I o mamusi też.

Mamusia wróciła do domu i trzęsącymi się z wrażenia rękami obrała ziemniaki na obiad. Przy tym głowę zaprzatniętą miała myślą, że oto jej malutki syneczek pozostał tam gdzieś daleko w towarzystwie obcej pani oraz całkiem obcych dzieci. A co, jeśli płacze? Albo tęskni? A matka tu, w domu, kartofle obiera, zamiast zostać, czuwać i być na każde skinienie w zasięgu ręki?

Minęły długie dwie godziny i stęskniona matka udała się po swoje dziecko.

- Mama idź - powiedział na jej widok syn - chcesz tu być.

I to by było na tyle.

Okazało się, że adaptacja przedszkolna była tysiąc razy trudniejsza dla matki niż dla dziecka.

Czy to normalne?

3 komentarze:

  1. Dzieci nie posiadam, ale z zasłyszanych opowieści z prawa i lewa potwierdzam - NORMALNE :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy etap dojrzewania dziecka, najtrudniej przywyknąc do myśli, że nasza ukochana kruszyna uzależniona od mamusi potrafi sobie poradzić z dala od nas...ach przechodzilam to raz, a zaraz będzie drugi...

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba norma. Mój przekracza próg przedszkola, leci do sali, a na moje "Syyyynuuuu! Syneczkuuuuuu! Do widzeniaaaa!" Obraca się (czasami) i patrzy na mnie wzrokiem pt. "Dlaczego TA OBCA PANI za mną woła?"

    OdpowiedzUsuń