poniedziałek, 29 marca 2010

Cukiereczek

Historia pierwsza:

Pani w aptece

-O, chłopczyku, witaj, tak ładnie się uśmiechasz! Chcesz cukiereczka?

- Tak - odpowiada chłopczyk

- Nie - odpowiada matka chłopczyka

- O, mama nie pozwala, ale mogę dać ci malowankę, chcesz?

Który normalny dwulatek zamiast cukiereczka wybierze malowankę?

Historia druga:

W sklepie z pościelą w Boba Budowniczego

- O, chłopczyku, to pewnie dla ciebie mamusia kupuje, lubisz Boba, co?

- Tak - chłopczyk na to

- A cukiereczki lubisz? Proszę, weź sobie jednego

Chłopczyk bierze, odwija z papierka i zjada

- O, jeszcze jednym się poczęstuj - pani na to

Chłopczyk częstuje się

Matka chłopczyka przeklinając w myślach producentów cukiereczków postanawia zakończyć przedstawienie w sposób stanowczy.

Historia trzecia:

Aktywny chłopczyk o rozkosznym uśmiechu, którym obdziela na prawo i lewo przygodnie napotkane osoby zdecydowanie odmawia grzecznego stania w sklepie mięsnym. Chciałby wejść za ladę, dotknąć, pomacać, wejść na zaplecze, w ostateczności zaś umknąć matce niepostrzeżenie (choć dobrze wie, że uciekać mu nie wolno).

Rozbawiona sceną Pani Sprzedawczyni na koniec przedstawienia częstuje chłopczyka ciasteczkiem - serwując mu je wprost ze swojej dłoni.

Nie dostrzega jak matce chłopczyka oczy rozszerzają się ze zdumienia.

Chłopiec grzecznie przyjmuje poczęstunek (który dwulatek odmówiłby ciasteczka?) na szczęście orientuje się, że tego akurat przysmaku nie lubi.

Wypluwa elegancko matce zawartość buzi prosto w dłoń.

Matka wzdycha.

Historia czwarta pobija jednak wszystkie inne:

Chłopczyk wędruje grzecznie z mamusią aż tu nagle na swojej drodze napotyka panów robotników. Jak należy się domyślać przystaje aby się zintegrować. Łopatę potrzymać, na wiertarę się pogapić i takie tam. Nic nadzwyczajnego.

Pan Robotnik wyciąga zza pazuchy mentosy. Masz, chłopczyku, poczęstuj się. I podaje swoją czystą dłonią cukiereczka.

Chłopiec oczywiście korzysta z okazji. Na szczęście okazuje się, że za miętówkami nie przepada. Wypluwa cukiereczka prosto w garść matki.

Szanowni,

uprasza się o zachowanie elementarnych zasad zdrowego rozsądku.

Jeśli kiedykolwiek przyjdzie Wam do głowy częstowanie dzieci słodkościami (którymi dodatkowo mogą się zadławić a ponadto serwujecie je swoimi dłońmi pełnymi drobnoustrojów oraz innego stworzenia) proszę, zapytajcie wpierw Rodzica o zgodę!

Z poważaniem,

itd

matka wariatka 

1 komentarze:

  1. A co powiedziałabys na dziecięce koszulki z napisem ,,nie dokarmiać-zwłaszcza cukiereczkami'' albo ,,dawca cukierka płaci za dentystę'', albo ,zanim mnie poczęstujesz spytaj moja mamę''

    OdpowiedzUsuń