Na dworze zawierucha, który to już raz…
W taką pogodę dziecko najwyżej na spacer do kiosku się zgadza po gazetę, i z powrotem do domku, mama, szybko, bo zimno!
Auto śniegiem przysypane, trzeba by ze dwie godziny odgrzebywać a i tak nie wiadomo, czy się z ulicy uda wyjechać.
Szlag!
Zimo, precz!
Człowiek by poszedł pociągi pooglądać, w ostateczności po drabinkach na placu zabaw się powspinał. Tramwajem pojechał, byle dalej od domu. Na kaczki w parku popatrzył.
A tak, ani do nikogo pojechać, ani na dwór wyjść, ani nikt z powodu pogody do naszego domu przyjść nie chce.
Dłużej tego nie wytrzymam, słowo daję.
Choć pewnie niejednemu się wydaje, że siedzieć w domu z dzieckiem, zamiast co dzień do fabryki na osiem godzin pędzić, to takie fajne.
Nie, niefajne.
Zimą nie do zniesienia.
Matka wariatka
środa, 3 lutego 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Niestety. Zwłaszcza z jakimś mniejszym szkrabem (ja mam 5-miesięczną córkę, na sanki za mała, a wózkiem nie jestem w stanie przez zaspy się przekopać :-/).
OdpowiedzUsuńJeszcze trochę... i będzie wiosna :) Głowa do góry !!! :)
OdpowiedzUsuńeh, ja w styczniu siedziałem z młodą przez ponad tydzień w domu bez luksusu przechadzki do kiosku.
OdpowiedzUsuńMała chorowała, tj. pierwszego dnia zgaszona gorączką była marudna ale spokojna. Drugiego dnia antybiotyk zadziałał i chodziła po ścianach, a wyjść na dwór nie można....
I to był dopiero hardzior ...
Współczuje, że córcie za mała na sanki. Sama pamiętam jak to było.
OdpowiedzUsuńTeraz kiedy Staś ma 3latka prawie codziennie okupujemy pobliskie górki, a i na łyżwach się nauczył jeździć. ;)
Ja siedzę TRZECI tydzień ze swoim synem w domu. Nie maiałabym nic przeciwko, gdybyśmy mogli wyjść chociaż do kiosku po gazetę... Ale ospa ma swoje prawa :/ NIECH NAS KTOŚ WYPUUUUŚCIIIII!
OdpowiedzUsuń