poniedziałek, 8 lutego 2010

Półka

Tak, tak, zupełnie jak większość Wzorowych Gospodyń Domowych, matka wariatka ma zakodowane w genach zamiłowanie do porządku. Wszelako jakiś czas temu zamiłowanie to zawiesiła na kołku na czas nieokreślony, z nadzieją, że
a/ wygra w lotto i będzie ją stać na panią do sprzątania
b/ w mniej lub bardziej odległej perspektywie czasowej pozbędzie się z domu małego szkodnika i zyska więcej cennego czasu na wycieranie kurzu i tego typu czynności
c/ wychowa szkodnika na Małego Pedanta, który nie spocznie, dopóki nie wysprząta własnego pokoju na błysk
Chwilowo wszystkie podpunkty pozostają w sferze marzeń ale zdarza się czasem taka miła chwila w życiu matki wariatki, kiedy to może ona oddać swe potomstwo pod opiekę osób trzecich i przez godzinę skupić się na czynności innej niż układanie torów, wylewanie betonu tudzież wystawanie w oknie i obserwowanie dźwigów na pobliskiej budowie.
I tak oto razu pewnego, korzystając z chwili relaksu w samotności matce wariatce wpadł do głowy szalony pomysł. Postanowiła mianowicie wysprzątać pokój synalka. Konkretnie, pochować rzeczy na miejsca. Zazwyczaj tego nie robi. Kto ma dwulatka w domu i nie zdążył go jeszcze wychować na Małego Pedanta, ten wie dlaczego. Zazwyczaj porządki w dziecinnym pokoju ograniczają się do odkurzenia dywanu, wytarcia podłogi i półek z kurzu. Zabawki i inne przydźwigane z innych pomieszczeń przedmioty pozostają na miejscach, w których zostawiły je małe łapki. 
Tym razem było inaczej.
Ubrania do komody, misie na półkę, ciężarówy w kąt, małe autka do pudła, klocki do pudeł, piłki hop na szafę, książeczki na półeczkę, tematycznie, malowanki tu, o Bobie Budowniczym tam, o Tomku jeszcze gdzie indziej, aż miło było okiem rzucić na koniec.
Wszystko wiadomo gdzie leży, łatwo znaleźć i w ogóle milutko.

Wieczorem, przed snem, syn wymyślił zabawę:
Czytanie książki? Bardzo proszę. Dwie minutki, skończyliśmy!
A teraz nareszcie coś fajnego!
Bierzesz naręcze książeczek, przenosisz je z półki na pudło z klockami, układasz tam jedną na drugiej do momentu, aż zaczną zsuwać się i spadać na dywan. Wtedy to zbierasz je z podłogi, część odkładasz na półkę, część wciskasz matce, żeby sobie poczytała i pouczyła się nowych słów, część wynosisz do łazienki a z pozostałej reszteczki budujesz nową wieżę.
To ci zabawa!

Pouczenie:
Matko wariatko, jeśli chcesz, aby książki na półkach pozostawały nietknięte, w wymyślonym przez ciebie szyku, przełóż je na najwyższą w pokoju półkę, niedostępną dla przyszłego Małego Pedanta.
Zapamiętasz?

1 komentarze: